Krzyś kończy dziś trzy miesiące. Jak ten czas szybko leci! Najwyższa pora napisać co u nas słychać. Szczególnie, że zarówno Junior jak i Alcia bardzo szybko się zmieniają, rozwijają, a przede wszystkim nabywają nowych umiejętności.
Ale najpierw troszeczkę o tym jak radzę sobie z dwójką małych dzieci w domu. Jest dobrze! Krzysztof jest grzecznym i spokojnym chłopcem. Mało płacze, a jeśli już to robi to zwykle ze zmęczenia. Nie zawsze uda nam się położyć Go w łóżeczku odpowiednio wcześnie (po pierwszym ziewzięciu). Gdy jest już zdenerwowany trudno Mu się uspokoić i zasypia wtedy na rękach. Nie jest to oczywiście dobre rozwiązanie, bo odłożony do łóżeczka budzi się na kilka-kilkanaście minut, wyspany jakby przespał conajmniej pół dnia i zaczyna przemawiać do wszystkiego, co tylko znajdzie się w zasięgu jego wzroku. Jest niesamowicie rozmowny. Wydaje mnóstwo przeróżnych dźwięków i uśmiecha się przy tym rozbrajająco. Uwielbia zagadywać i bardzo często robi to, gdy zasypia. Patrząc wtedy na Niego, trudno powstrzymać się od tego, żeby się nie uśmiechnąć. Krzyś odwięcza się wtedy tym samym i nici ze spania.
Nasze dzieci stały się ostatnio rannymi ptaszkami. Nie dość, że budzą się bardzo wcześnie, to zazwyczaj, (pomimo spania w różnych pokojach) o podobnej godzinie. Na szczęście Krzyś przesypia grzecznie całe noce. Przebudza się tylko 2-3 razy na jedzenie ale gdy już się naje spokojnie śpi dalej.
Alcia budzi się między 6 a 6.30. Ponieważ już nie woła nas do swojego pokoju, zakłada kapcioszki (Pan Mróz jest przecież bardzo czujny) i przybiega do nas. Siada na łóżku, a mnie w żaden sposób nie udaje się Jej przekonać, żeby położyła się choćby na chwilkę.
Mamo, jest dzień! Ala wstała!
Krzyś jeszcze śpi więc staramy się Mu nie przeszkadzać. Tzn. Ala stara się zdecydowanie mniej. Gdy zobaczy, że braciszek otwiera oczy od razu krzyczy
O! Krzysiu wstał!
i zaczyna się długa seria obcałowywań i przytulanek. Wtedy kończy się moje, poranne wylegiwanie w łóżku. Czas zakasać rękawy i zacząć codzienny, ranny rytuał tzn. ubieranie, jedzenie, mycie i sprzątanie. Jest co robić. Gdyby nie pomoc naszych bliskich, w szczególności moich rodziców, byłoby na pewno dużo ciężej.
Przy dwójce dzieci na pewno nie można się nudzić, szczególnie gdy budzą się jednocześnie, a nawet jednocześnie jedzą. Zdarzyło mi się już kilka razy, trzymając Krzysia na rękach i karmić Go piersią, dawać Alci kaszkę, czy rosołek. Na szczęście z resztą posiłków Mała dosonale radzi sobie sama.
Junior coraz częściej bawi się na macie edukacyjnej. Macha wtedy nóżkami z zadowoleniem. Zaczyna już wyciągać rączki do zabawek zawieszonych na pałąku, a od kilku dni udaje mu się też je złapać. Dla Alusi mata nie jest już atrakcją, nie kładzie się na niej umożliwiając Krzysiowi spokojną zabawę. Tylko czasem położy swojego Misia-Dzidziusia (Miś Puchatek owinięty tetrową pieluchą) i przemawia do niego
“A-gu, a-gu!”
Alcia znalazła też nowe zastosowanie dla gondoli. Ponieważ z oczywistych względów już się w niej nie mieści, siada w niej i na hasło
“Buzia!” (burza)
lub
“Pam kuła, pani kuła” (Pan Chmura, Pani Chmura)
stawia budkę, aby schronić się przed deszczem i piorunami. Czeka chwilę, po czym wychyla się zadowolona wołając
O! Nie pada!
i wszystko zaczyna się od nowa. Zabawa w deszcz jest jedną z ulubionych. Za parasol może służyć każda zabawka lub przedmiot, który choć w najmniejszym stopniu go przypomina. Można też zbudować go z klocków duplo.
Alusia uwielbia słuchać ale też śpiewać piosenki. Gdy jakaś szczególnie Jej się spodoba, może jej słuchać w nieskończoność. I w końcu po kilku dniach sama zaczyna Ją śpiewać. W skład stałego repertuaru wchodzi:
- Córka Rybaka Rudiego Szuberta (piosenka o księżycu)
- Bardzo smutna piosenka Retro Grupy pod budą
- Cicha noc
i nowości ostatnich dni
- Gdzie strumyk płynie zwolna
- Lato, lato czeka
- Karuzela, karuzela na Bielanach
Ala zaakceptowała pojawienie się nowego członka rodziny bardzo szybko.
Ala zobaczy Dzidziusia.
to zdanie padało bardzo często podczas pierwszych dni po powrocie ze szpitala. Mała była zainteresowana bratem szczególnie wtedy, gdy był On u kogoś na rękach i miała utrudniony dostęp do Niego. Z czasem obecność Krzysia przestała być dla Ali czymś wyjątkowym i stała się codziennością. I choć zdarza się, że Mała chce zobaczyć Dzidziusia, teraz aby zaakcentować swoją obecność podchodzi do Juniora, puka Go jednym paluszkiem w czoło, po czym wraca do zabawy.
Mała doskonale sprawdza się w roli starszej siostry. Włącza Mu pozytywkę, gdy zaczyna trochę marudzić, czy wyciera buzię, gdy się poślini, zwykle komentując
O! Ulało się.
Nie sposób opisać wszystkiego, co u nas się dzieje w jednym krótkim poście. Postaramy się, w zależności od ilości wolnego czasu (który ciągle jest produktem deficytowym) nadrabiać zaległości i informować o kolejnych postępach naszych pociech.















